Z czeską Pragą mam wyłącznie miłe wspomnienia. Zresztą nie tylko te związane z samym bieganiem, ale to właśnie w Pradze pobiegłem przed laty jeden z najszybszych biegów w moim życiu, łamiąc po raz kolejny barierę 3:30 godziny w maratonie. Choć sam maraton w Pradze do łatwych nie należał, to biegłem szybko, jak dla mnie – bardzo szybko. Pamiętam zwłaszcza końcówkę biegu gdy ścigałem się z dwoma Francuzami, mniej więcej w moim wieku. Jeden z nich odpadł na 40-tym kilometrze, a drugi walczył ze mną do końca, ale jednak przegrał 😊. Mimo tego, za metą padliśmy sobie w ramiona, dziękując wzajemnie za fantastyczny finisz.
W centrum Pragi praktycznie nie ma tak szerokich ulic, jakie są w Berlinie, Barcelonie, czy Paryżu toteż już samo miejsce startu na staromiejskim rynku zapamiętałem, jako ogromny ścisk kilku tysięcy uczestników maratonu tłoczących się na małej przestrzeni tego rynku oraz okolicznych uliczek. Później wcale nie było dużo lepiej, zwłaszcza w ścisłym centrum Pragi. Z wielokrotnie przebieganych mostów pamiętam tylko słynny most Karola, który podczas maratonu był zamknięty do zwiedzania. A przecież w normalnych warunkach, zrobienie na moście Karola zdjęcia bez obcych ludzi w tle, graniczy z cudem.
Niemniej jednak, maraton w Pradze bardzo polecam, bo można tam pobiec naprawdę szybko, a nawet dużo szybciej, niż mój osobisty wynik z tamtego czasu. Wprawdzie rekordy świata na maratonie w Pradze nie padają, to jednak można tam powalczyć o dobry wynik. Według mnie, jak się przetrwa sam start tego maratonu, to potem jest już tylko „z górki” 😊 !
Trasa maratonu w Pradze łatwa nie jest, przede wszystkim z powodu licznych zakrętów, wąskich ulic, którymi w większości prowadzi oraz bardzo dużą liczbą przebieganych mostów nad Wełtawą.

