W krainie bursztynu…, czyli na Mierzei Wiślanej
To miał być ostatni, zupełnie prosty etap Baltic Tour 2022, ale niestety taki nie był. Po pierwsze, liczba kilometrów do pokonania okazała się dla mnie wręcz „masakryczna” (prawie maraton, po więcej niż 500 km w nogach !), a do tego po bardzo różnych nawierzchniach (od asfaltu, przez polne drogi i betonowe płyty, po dukty leśne oraz miejskie chodniki).W sumie, po 20 km miałem już dość – choć dzięki łaskawemu dzisiaj Neptunowi, wiało nam głównie w plecy. Mimo wszystko po 20 km, Paweł postanowił zejść z trasy i zastąpił go Łukasz, który wraz z dzisiejszym biegiem miał zanotować na swoim, biegowym liczniku dystans 100 km w trakcie 4 dni podczas Baltic Tour, czego dzisiaj dokonał ! Mega !
Potem nie było wcale łatwiej, bo silny wiatr na pierwszych kilkunastu kilometrach, zastąpiły pagórki leśnej trasy przez Mierzeję Wiślaną. Obaj z Łukaszem nie byliśmy za bardzo przygotowani na te kolejne „górki-dołki”, więc nic dziwnego, że nasze mięśnie zaczęły wysiadać po 30 kilometrze. Przynajmniej moje, bo ja miałem już serdecznie dosyć biegania na dzisiaj, po 35 kilometrach. A trzeba było jeszcze dociągnąć ok. 10 km. W końcu, parę kilometrów dalej biegnąc wspaniałą ścieżką rowerowo-biegową dotarliśmy do Krynicy Morskiej, gdzie czekała mnie mega miła niespodzianka w postaci szefostwa Sklepu Biegacza z wieńcem laurowym, pamiątkowym medalem i szampanem.
Baltic Tour 2022 dzisiaj skończyłem, czyli przebiegłem łącznie 550 km w trakcie 20 dni bez przerwy.
Stan morza na jutro (wg IMGW-PIB Gdynia): Teraz już dla mnie bez znaczenia… 🙂
