Adieu Salomon, bienvenue Dynafit i… „Eclipse” 🙂
Na wczorajszym etapie Baltic Tour 2022 pożegnaliśmy francuską markę Salomon, a od dzisiaj naszym partnerem sportowym jest marka Dynafit. Tymczasem, kultowy „Władek” pożegnał nas dzisiaj śnieżycą i przeszywającym na wylot, lodowatym wiatrem. Odczuwalna temperatura wynosiła ok. minus 4 stopni, tak więc pierwszy etap Łukasza podczas wyprawy Baltic Tour 2022 pod względem pogodowym nie zapowiadał się zbyt dobrze. Na szczęście mimo tragicznej pogody zdecydował się do nas dzisiaj dołączyć Tadeusz z Rumii, który obiegał już wielokrotnie tereny przez które mieliśmy dzisiaj podążać, więc było nam dużo raźniej. Po niebie ciągle przewalały się groźnie wyglądające chmury z których, co jakiś czas padał śnieg z deszczem, albo sam śnieg. Do tego mocny wiatr, więc zimno było przeraźliwie. Jedyny, pozytywny aspekt pogodowy był taki, że ten wiatr – chyba po raz pierwszy od początku „bałtyckiej” wyprawy – wiał dzisiaj z boku, albo w nasze plecy, więc nam trochę pomagał…
Przewidywałem, że dzisiejszy 17-ty etap Baltic Tour może być trudny pogodowo, ale nie powinien nam sprawić problemów logistycznych. Okazało się jednak, że było inaczej… Wszystko układało się mniej więcej zgodnie z planem, aż do miejscowości Mrzezino. Potem jednak zaczęły się…schody. Trafiliśmy bowiem, zbiegając z owego Mrzezina na prawdziwą „drogę śmierci” dla pieszych oraz rowerzystów po której nie dało się biec, bo nie miała żadnego pobocza, a nadjeżdżające z przeciwka ciężarówki chciały nas dosłownie rozjechać. Nie było rady biec tam dalej, czego zresztą stanowczo zabronił nam aktualny szef sztabu „Baltic Tour”, czyli Przemek. Musieliśmy więc szukać jakiegoś „skrótu” w czym pomógł nam bardzo Tadeusz, znający większość tutejszych ścieżek biegowych. Problem okazał się jednak na tyle poważny, że chcąc dotrzeć do bezpieczniejszej dla nas trasy musieliśmy teraz nadłożyć kilka, dodatkowych kilometrów, bo inaczej się po prostu nie dało (rowy melioracyjne, itd.). Te dodatkowe kilometry zaczęły nam się dłużyć jak…makaron. Wkrótce ja miałem już zdecydowanie dość biegania na dzisiaj (o czym ostrzegał mnie zresztą mój organizm, wysyłając w moim ciele tzw. „bóle błądzące”), a po 26 km biegu również i Łukasz zaczął odczuwać silne objawy zmęczenia. Trzymał się tylko jeszcze Tadeusz, ale dwa kilometry dalej również oznajmił na kolejnym podbiegu, że jego nogi także wyraźnie osłabły. W końcu jednak po wielu zakrętach i nagłych zmianach nawierzchni (czego tam dzisiaj nie było ! Asfalt, kostka brukowa, płyty betonowe, dukty leśne i polne ścieżki – miękkie oraz wysypane drobnymi kamieniami, ale także korzenie z kałużami przez które trzeba było przeskakiwać, drewniane podkłady, a także miękkie, wąskie i bardzo nierówne pobocze), dotarliśmy do upragnionego Kosakowa, gdzie z radości omal nie ucałowałem tablicy z nazwą tej miejscowości ! W sumie zrobiliśmy grubo ponad 31 km i myślę, że gdyby nie logistyczna pomoc Tadeusza, to skończyłoby się dzisiaj wszystko dużo gorzej, czyli zdecydowanie dalej ! A ja dopiero w Pucku zauważyłem, że licząc od Świnoujścia ukończyłem w trakcie Baltic Tour już 10 maratonów, co oznacza, że zostały ich już tylko 3 do końca…
Po zakończeniu etapu, w trakcie jazdy naszą „Radosną Toyotką” do miejsca naszego kolejnego zakwaterowania w Trójmieście zacząłem się poważnie zastanawiać nad tym, czy nie jestem już na to wszystko za stary ? W końcu męczę się coraz szybciej i regeneruję coraz wolniej… Ale żeby nie wpaść w jeszcze większe czarnowidztwo, przypomniałem sobie o niedawnym wyczynie wybitnej amerykańskiej biegaczki Shalane Flanagan (rekordzistki USA w biegu na 10km, medalistki olimpijskiej, 16-krotnej mistrzyni USA oraz zwyciężczyni maratonu w Nowym Jorku), którą miałem przyjemność spotkać kilka lat temu. Otóż Shalane po przejściu na sportową emeryturę w 2019 roku oraz poddaniu się operacji obu kolan postanowiła w 2021 roku zrealizować biegowy projekt pod nazwą „Eclipse”, polegający na tym, że 40-letnia wówczas biegaczka miała ukończyć w ciągu 42 dni (sześciu tygodni) sześć największych maratonów świata (World Marathon Majors – Berlin, Boston, Chicago, Londyn, Nowy Jork, Tokio). Jak się o tym dowiedziałem, to aż mowę mi odjęło, bo to nie było łatwe zadanie, a dodatkowo Shalane nie planowała biegać w tych maratonach tak wolno, jak ja teraz podczas Baltic Tour. I jak sobie to kobieta zaplanowała i wymarzyła, tak zrobiła, kończąc ostatni, 6-ty maraton w Nowym Jorku z czasem 2h 33 min. Można…? Po zakończeniu projektu „Eclipse” Shalane Flanagan powiedziała, że jest bardzo szczęśliwa, gdyż ma nadzieję, że dzięki jej wyczynowi więcej biegaczy na świecie: „znajdzie w swoim życiu coś, co ich zainspiruje i będzie dalej nakręcało…”
