Etap 1 – 20.03.2022. Niedziela. Świnoujście – Wisełka: 27,3 km

Tu zaczyna się Polska…

   Tak z uśmiechem mówią mieszkańcy Świnoujścia, gdzie udało nam się wczoraj szczęśliwie dotrzeć po długiej i męczącej podróży z Warszawy. Dzisiaj zaczęło się pięknie. Pogoda jak marzenie – słonecznie i ciepło, tylko wiatr mocny, jak to nad morzem. Choć jak na razie, nasz Król Bałtyk, łaskawie dla nas spokojny.

   My niestety, podekscytowani zbliżającym się startem. Zwłaszcza że ostatnie dni przygotowań do wyprawy „Baltic Tour 2022” były ogromnie stresujące i bardzo nerwowe (i to dosłownie do ostatniej chwili !). Jak to często bywa – sprawy, które wydawały się już dawno załatwione nagle   „odżywały”, wcześniejsze ustalenia się „sypały”, a liczba rzeczy do zrobienia i do załatwienia piętrzyła się dramatycznie. W pewnym momencie byłem już przekonany, że wyprawa „Baltic Tour 2022” nie dojdzie do skutku. Ale jak ujął to niedawno, pewien hiszpański dziennikarz – „Jeśli powiedzą ci, że coś jest niemożliwe, pomyśl o Rafie Nadalu”, który wygrał w styczniu wielkoszlemowy turniej Australia Open 2022, mimo tego, że jeszcze we wrześniu ub. roku poruszał się o kulach po zabiegu chirurgicznym w Barcelonie, a wcześniej, w czerwcu 2021 roku skończył już 35 lat. Według wielu nie miał już prawa wygrać, a jednak wygrał. Dlatego ja też nie zrezygnowałem, choć byłem tego bardzo bliski…

   Na szczęście, w końcu dzisiaj nie pozostało już nic innego, niż tylko pobiec przed siebie, zaczynając moją kolejną, tym razem 20-dniową wyprawę biegową. Ale zanim pojawiliśmy się na miejscu startu, wpadliśmy rano z kolegą Albertem na chwilę do Niemiec, skąd jednak szybko wróciliśmy, aby nie spóźnić się na start. Tuż przed 12-tą w południe dotarliśmy do Stawy Młyny – symbolu Świnoujścia – gdzie spotkaliśmy nader liczną grupę przesympatycznych biegaczy z tego miasta, którzy przybiegli tam specjalnie dla nas, chcąc nas pożegnać przed wyruszeniem w długą trasę „Baltic Tour 2022”. Niestety, wiało tam dzisiaj niemiłosiernie, więc po zrobieniu pamiątkowych zdjęć szybko pobiegliśmy do przeprawy promowej (Świnoujście wciąż czeka na swój podwodny tunel komunikacyjny), a potem już tylko z dzielnym Sebastianem podążyliśmy w kierunku pierwszej na naszej trasie latarni morskiej w Świnoujściu. Niestety jednak, droga do niej okazała się dużo dłuższa, niż pierwotnie zakładałem i już przed końcem Świnoujścia mieliśmy nadłożonych sporo dodatkowych kilometrów. W dodatku, cały czas pod silny wiatr i po bardzo ruchliwej szosie z niewielkim poboczem, którym się poruszaliśmy w kierunku Międzyzdrojów. Stamtąd po krótkim postoju na krótki posiłek w postaci czekolady i suszonych migdałów oraz uzupełnieniu zapasów wody, którą zdobyli dla nas Ola i Przemek, stojący po nią w 40-minutowej kolejce (dzięki ładnej pogodzie, turystów w Międzyzdrojach było wczoraj co nie miara…) ruszyliśmy z Albertem w kierunku miejscowości Wisełka. Miało to być tylko 9 km, ale szybko się okazało – „jakich” to kilometrów !

   Po pierwsze, poruszaliśmy się po ruchliwej szosie bez żadnego pobocza, gdzie każdy zakręt (jak to w Polsce) był bardzo niebezpieczny, a po drugie zaraz za Międzyzdrojami zaczęły się prawdziwe „zachodniopomorskie góry”, czyli wysokie klify Wolińskiego Parku Narodowego. Już po 3 km mieliśmy serdecznie dosyć, ale niemal za każdym zakrętem pojawiała się kolejna, jeszcze wyższa góra. W pewnym momencie byłem już przekonany, że nie dotrzemy dzisiaj do tej Wisełki, bo nogi zaczynały mi odmawiać posłuszeństwa i nie mogłem ustabilizować swojego tętna, gdyż na dzisiejszej trasie odwodniłem się już bardzo mocno. Więc kiedy Przemek oznajmił nam z naszego samochodu organizacyjnego, że został już tylko jeden, półtorakilometrowy zbieg do samej Wisełki, moja radość nie miała granic. Wielokilometrowe bieganie pod wiatr oraz późniejsze trudne podbiegi dały mi tak w kość, jak już dawno nie pamiętam. W efekcie, gdy teraz piszę te słowa przed 12 w nocy, to poważnie się zastanawiam, czy mój organizm zdoła się do jutra zregenerować na tyle, żeby pobiec kolejne 26 km. Mam nadzieję, że jednak da radę tak jak Rafa Nadal na tegorocznym Australian Open…

W długiej drodze z Warszawy do Świnoujścia...
Na promie w Świnoujściu...
Na Stawie Młyny - Start "Baltic Tour 2022"
Na godzinę przed startem...
Z biegaczami ze Świnoujścia 🙂
Pod pierwszą latarnią morską naszego wybrzeża Bałtyku...
Latarnia morska w Świnoujściu (1)
Baltic Tour 2022
Procent pokonanej trasy 4.8%
Przewijanie do góry