NIKE Zoom Vaporfly

Najszybsze buty świata ?

    Rekord świata w maratonie mężczyzn i nowy rekord Europy, jak również kilka najlepszych wyników w maratońskich tabelach wszechczasów, nie wspominając już o historycznej próbie złamania bariery 2 godzin w maratonie do której powodzenia zabrakło ledwie 26 sekund.

Buty Nike Zoom Vaporfly 4 %, bo o nich tu mowa są prawdziwym arcydziełem specjalistów spod znaku „łyżwy”, w których to butach Eliud Kipchoge ( powszechnie uznawany za maratończyka wszech czasów) wprost znokautował wszystkich rywali ustanawiając fantastyczny rekord świata. (2:01:39). I gdzie on tego dokonał ?!  W samej „jaskini lwa”, czyli na maratonie w Berlinie, gdzie wprawdzie padło ostatnich dziewięć rekordów świata, ale zawsze ustanawiano je w butach marki Adidas.

   Te ważące zaledwie 184 gramy buty już od chwili rynkowego debiutu w czerwcu 2017 stały się z miejsca legendą i obiektem masowego pożądania ze strony szybkobiegaczy na całym świecie. Szczęśliwcy, którym udało się jakimś cudem zdobyć te trudno dostępne buty podgrzewali jedynie atmosferę wystawiając im entuzjastyczne komentarze w rodzaju: „Jedne z najbardziej fantastycznych butów w jakich dotychczas biegałem !”, albo „To najszybsze buty jakie kiedykolwiek miałem na nogach !”, „Szczególnie dla biegaczy, marzących o nowych życiówkach”. Na efekty tego rodzaju opinii nie trzeba było długo czekać, a skala popytu jest tak wielka, że kiedy już się w końcu pojawią to Buty, których nieustannie brakuje, a kiedy już się pojawią to ich sprzedaż w sklepach internetowych potrafi trwać raptem kilkanaście minut.

   Buty są naprawdę niezwykłe, wzbudzając podziw i zainteresowanie nie tylko swoimi niesamowitymi właściwościami technicznymi, ale również smukłym, aerodynamicznym i wyścigowym wręcz kształtem. Co ciekawe jednak, model Nike Zoom Vaporfly 4% ma raczej dość prostą konstrukcję, której każdy z elementów został zaprojektowany w taki sposób, aby uzyskać jak najniższą wagę przy możliwie najwyższej wydajności. I to się firmie Nike udało wręcz rewelacyjnie, bo w końcowym rezultacie stworzono model buta, który jest niezwykle udaną kombinacją bardzo dobrej amortyzacji oraz nieprzeciętnej dynamiki. Decydując się na zakup butów biegowych stoimy zazwyczaj przed wyborem – postawić na wyższy poziom amortyzacji, czy też większą dynamikę. Niewiele butów biegowych spełnia w zadowalający sposób oba kryteria wyboru. Ale bez wątpienia Nike Zoom Vaporfly 4% należy do chlubnych wyjątków w tej dziedzinie, umiejętnie godząc jedno i drugie.

Cholewka

    Już samo wsunięcie stopy do tego buta dostarcza bardzo przyjemnego doznania wygody, komfortu i wyjątkowego dopasowania. Stopa czuje się jak w miękkiej, bezszwowej skarpetce  wykonanej z jednego kawałka materiału i fantastycznie dopasowującej się do stopy. Zintegrowany z resztą cholewki, rozciągliwy język ułatwia wkładanie buta, a flagowy system wiązania flywire perfekcyjnie otula całą stopę. I wbrew pozorom ta miękka, ultralekka cholewka bardzo dobrze trzyma stopę w czasie biegu, chociaż moim zdaniem przydałoby się nieco mocniejsze wsparcie w okolicy piętowej, gdyż wygodny i dobrze wyprofilowany, ale jednak pozbawiony sztywniejszego szkieletu zapiętek pozwala na zbyt wiele.    W rezultacie, słabsi technicznie biegacze o pełniejszych stopach mogą się poczuć dość niestabilnie. Dodam w tym miejscu, że podobne uczucie niestabilności pojawiło się gdy stałem nieruchomo lub wolno chodziłem w tych butach, co wzbudziło u mnie pewne zaniepokojenie. Coś takiego, w tak drogich i znakomitych butach…?  Ale z chwilą rozpoczęcia biegu to uczucie zniknęło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a Vaporfly-ie mknęły do przodu jak wiatr o sile huraganu, zachowując się bardzo stabilnie, a przetaczanie moich stóp odbywało się w sposób gładki, miękki i pewny. Poza ogólną wygodą i wyjątkowo dobrym dopasowaniem warto również podkreślić znakomitą wentylację flyknit-owej cholewki tych butów, która sprawdzi się podczas szybkiego biegu nawet w największym upale. Ja biegałem w Vaporfly-aiach w temperaturze powyżej 20 stopni i przez cały czas moje stopy miały wystarczający komfort termiczny, a co ważniejsze, wciąż pozostawały suche. 

Podeszwa

    Ale tym, co tak naprawdę stanowi o „sile i potędze” buta Nike Zoom Vaporfly 4% jest jego podeszwa środkowa, która jak już wyżej wspomniano okazała się niezwykle udaną kombinacją świetnej amortyzacji oraz niebywałej wręcz dynamiki. Zapewniają to dwa „magiczne” składniki tej podeszwy – najlżejsza i najbardziej responsywna pianka ZoomX, której dwie warstwy są odpowiedzialne za amortyzowanie powstających w czasie biegu wstrząsów i uderzeń stopy oraz umieszczona na całej długości stopy płytka z twardych włókien węglowych (Carbon Fiber Plate). Z kolei, głównym zadaniem tej drugiej jest dostarczanie potężnego, dynamicznego wybicia. W rezultacie, ta bardzo lekka i niezwykle sprężysta konstrukcja sprawdza się znakomicie, dostarczając tak powszechnie chwalonych, nieprzeciętnych doznań biegowych. Po przebiegnięciu w tych butach całego maratonu (i do tego w afrykańskim upale) wypada mi tylko pod tym się podpisać. Nie tylko, że spisały się znakomicie to jeszcze będę wdzięczny im za to, że bardzo skutecznie ochroniły moją skręconą wcześniej kostkę, co stawiało pod dużym znakiem zapytania samo ukończenie maratonu. Ale na szczęście obyło się bez tego, w czym duża zasługa Vaporfly-aiów. Niestety, z wymienionych wyżej powodów nie poprawiłem swojego rekordu życiowego o mityczne 4 %, ale biegło mi się w tych butach naprawdę świetnie. Są tak lekkie, że praktycznie nie czułem ich na nogach nawet po 35 km maratonu, a przy tym ich dynamiczne odbicie wydłużyło mój średni krok biegowy, aż o 10 cm. I pomimo licznych zakrętów oraz hektolitrów wody rozlanej na rozgrzanym asfalcie przez tysiące biegaczy, buty ani razu się nie poślizgnęły. Niemniej uważam, że robiąc tak zaawansowanego i bardzo drogiego buta, firma Nike mogłaby wyposażyć jego podeszwę w bardziej przyczepną strukturę. Aż się prosi, o zastosowanie czegoś w rodzaju podeszwy zewnętrznej modelu Nike Zoom Elite, albo Zoom Streak bądź też Takumi Sen u konkurencyjnego Adidasa. Tym bardziej, że Zoom Vaporfly 4% ma dużo grubszą podeszwę środkową od innych modeli butów startowych.

   Nie ulega żadnych wątpliwości, że Nike Zoom Vaporfly 4% nie jest butem dla każdego biegacza. To istny demon prędkości, stworzony z myślą o bardzo dobrych technicznie i niezbyt ciężkich biegaczach, będących w stanie rozwijać naprawdę duże prędkości. Gdyż jak podkreśla większość dotychczasowych użytkowników, wraz z szybkością biegu, rosną też korzyści z posiadania butów Nike Zoom Vaporfly 4% na nogach. Warto również zauważyć, że największe korzyści odniosą biegacze biegający „z pięty” gdyż tam właśnie koncentruje się działanie owej, karbonowej „wyrzutni” (Carbon Fiber Plate). Biegający ze śródstopia będą zdecydowanie mniej usatysfakcjonowani. Ale z drugiej strony, dla wielu biegaczy przyzwyczajonych do bardziej „poduszkowej” (zapadającej się) amortyzacji, karbonowa płytka w podeszwie Vaporfly-iów może okazać się zbyt twarda, zwłaszcza w początkowym okresie użytkowania. Dla porównania, analogiczna płytka w bliźniaczo podobnym modelu Nike Zoom Fly jest dużo bardziej elastyczna i miękka. 

   Jak dotychczas, model Nike Zoom Vaporfly 4% najwięcej krytycznych uwag od użytkowników zebrał pod względem jego słabej wytrzymałości, co faktycznie mogę sam również potwierdzić. Moje buty po jednym maratonie wyglądają tak, jakby przebiegły już ponad 500 km. Wprawdzie spodnia część podeszwy pokryta trwałą gumą węglową nie wykazuje jakichkolwiek oznak zużycia, o tyle nieosłonięte boczne płaszczyzny tej podeszwy mocno się pomarszczyły (wskutek ugniatania w trakcie biegu), a krawędzie najzwyczajniej zaczęły się złuszczać. I z pewnością nie będzie to zbyt przyjemny widok dla kogoś, kto długo zbierał pieniądze na zakup tak drogiego buta biegowego.  

    Natomiast umieszczone w nazwie buta „tajemnicze” 4% to potwierdzony badaniami naukowymi współczynnik o jaki powinna się średnio poprawić wydajność biegu w tych butach, a tym samym i uzyskany na mecie rezultat. Zainteresuje to zwłaszcza najbardziej ambitnych biegaczy, dążących do ciągłego przekraczania własnych granic i ustanawiania nowych rekordów życiowych. Dla tej grupy biegaczy, Nike Zoom Vaporfly 4% będzie po prostu butem marzeń, nawet gdyby jego sławetna nietrwałość umożliwiła bieganie choćby tylko 2-3 maratonów rocznie. 

                                                                                        Krzysztof Szwedzik

Przewijanie do góry