Nad pięknym, modrym Dunajem – maraton w Wiedniu

   Maraton w Wiedniu ukończyłem jak dotąd 3-krotnie, co dowodzi, że jest to jeden z moich ulubionych biegów. To właśnie w Wiedniu przed laty, udało mi się po raz drugi w moim życiu złamać mityczną barierę 4 godzin w maratonie. Wiele lat później maraton w Wiedniu polubiłem jeszcze bardziej, gdyż właśnie tam 12 października 2019 roku wielki Eliud Kipchoge jako pierwszy człowiek na Ziemi złamał niewyobrażalną jak dotąd barierę 2 godzin w maratonie, uzyskując czas 1:59:40. Eliud Kipchoge po tamtym biegu powiedział słynne – w historii sportu zdanie – „No human is limited” („Żaden człowiek nie ma ograniczeń”). Wiele lat wcześniej, ja również coś takiego poczułem, łamiąc w wieku 47 lat moją własną, mityczną barierę czasową 4 godzin w maratonie. Byłem wtedy równie szczęśliwy, jak wielki Eliud Kipchoge „z jedynką z przodu…”😊

   Już sam start maratonu w Wiedniu dostarcza naprawdę wspaniałych wrażeń, a do strefy startowej można się dostać zwykłą linią metra. Organizacja perfekcyjna ! Choć każdego roku melduje się tutaj ponad 20 tys. biegaczy (w tym samym czasie jest również rozgrywany półmaraton oraz tzw. ekiden), nigdy nie miałem najmniejszych problemów przed startem. Może i też dlatego, że w Austrii, wiedeński maraton jest wielkim wydarzeniem sportowym transmitowanym na żywo przez najważniejszy kanał austriackiej telewizji.

   Trasa wiedeńskiego maratonu jest w większości płaska, ale nie brakuje również podbiegów włącznie z tym największym, na około dziesięciokilometrowym odcinku (od 10-go do około 20-go kilometra maratonu) kończącym się w okolicy pałacu Schӧnbrunn. Wcześniej, na samym początku trasy jest dość krótki podbieg na moście Reichsbrücke nad Dunajem i ostatni, prawie dwukilometrowy odcinek na samym finiszu (od 40 do 42 km). Gwoli ścisłości, podczas słynnego biegu „INEOS 1:59” Eliud Kipchoge biegł najbardziej płaskim fragmentem trasy wiedeńskiego maratonu  (4.3 pętli po 9.6 km każda) w parku Prater nad samym Dunajem, który bywa określany  „zielonymi płucami Wiednia” i od 1820 roku jest „sercem” biegowej wspólnoty Wiednia. Słynny odcinek maratonu biegnący przez – Prater Hauptallee – także dobrze zapamiętałem, gdyż właśnie tam prowadzi wyjątkowo prosta trasa wiedeńskiego maratonu, gdzie rozciągnięta zwykła taśma rozdziela tych, którzy dobiegli do 31 kilometra, od tych którzy byli już 4 km dalej. Jakie to ma znaczenie na trasie maratonu nie muszę dodawać. Wystarczyło tylko przeskoczyć wspomnianą taśmę, aby być parę kilometrów do przodu… Ale nic z tego ! 😊 Przewidujący coś takiego organizatorzy maratonu w Wiedniu postanowili usytuować kolejny punkt pomiaru czasu dokładnie na zakręcie wokół domku Lusthaus  – czyli myśliwskiej siedziby cesarza Austro-Węgier (na ok. 32,5 km trasy). Kto się tam nie zamelduje, nie otrzyma certyfikatu ukończenia wiedeńskiego maratonu!

Trasa wiedeńskiego maratonu

   Jak niemal zawsze organizatorzy maratonu starają się go przeprowadzić przez najbardziej atrakcyjne turystycznie miejsca danego miasta (niestety w mojej rodzinnej Warszawie się to wciąż nie udaje…). Tak więc, mamy w Wiedniu najpierw słynny most nad pięknym, modrym Dunajem – Reichsbrücke, potem niemniej słynny Prater ze wszystkimi jego atrakcjami, dalej gmach wiedeńskiej opery oraz wspomniany wcześniej pałac Schӧnbrunn, a później reprezentacyjną ulicę Wiednia – Mariahilfer Strase (18 – 20 km) i Wiener Rathaus, czyli wiedeński ratusz wraz z metą maratonu usytuwaną obok Burgtheater, czyli założonego w 1741 roku Wiedeńskiego Teatru Narodowego – jedną z najważniejszych scen teatralnych na świecie.

W 2006 roku na… wiedeńskiej trasie 🙂

   A co ja zapamiętałem z moich trzech maratonów w Wiedniu ?  Z pewnością sam start i przebiegnięcie mostem Reichsbrücke nad Dunajem. Epickie ! 😊 A potem park Parter oraz odcinek obok budynku wiedeńskiej Opery, gdzie za pierwszym razem, gdy tam biegłem były rozstawione kurtyny wodne zraszające umęczonych biegaczy na 38 kilometrze. Poza tym, bezproblemowe dotarcie na miejsce startu, znakomitą organizację maratonu i oprawę biegu oraz bardzo wielu kibiców na trasie. Nie wiem, czy do dzisiaj pakiety startowe są wręczane uczestnikom w wiedeńskim Ratuszu, ale ten mój raz tam kiedyś odebrałem 😊

Trzy lata później odbieram mój pakiet startowy w wiedeńskim Ratuszu… 🙂

   Dlatego kierunek Wiedeń wszystkim obecnym maratończykom bardzo polecam, jak również tym, którzy dopiero chcą się zmierzyć z tym  „królewskim” dystansem w bieganiu. Zapewniam, że w Wiedniu zrobić to naprawdę więcej niż warto ! 😊

Krzysztof Szwedzik

Ostatnie chwile przed startem…
Przewijanie do góry